Na pierwszy rzut oka Tronsmart Bang 2 sprawia wrażenie sprzętu klasy premium. Solidna, podłużna konstrukcja z wbudowaną rączką, masywna obudowa i podświetlane membrany po bokach sugerują, że mamy do czynienia z głośnikiem, który w sklepie może stać na górnej półce. Takim, który bez kompleksów mógłby rywalizować z droższymi urządzeniami znanych marek.
A specyfikacja? Na papierze równie ciekawa. 90 watów mocy, ogromna bateria, funkcja powerbanku, efektowne LED-y i możliwość łączenia z innymi głośnikami – wszystko to brzmi jak przepis na idealnego towarzysza imprez.
Ale jak ten sprzęt wypada w praktyce? Czy za rozsądną cenę otrzymujemy realnego konkurenta dla gigantów rynku audio? O tym opowiem Wam w tej recenzji, która powstała po kilku tygodniach intensywnego użytkowania Bang 2 w różnych warunkach. Były momenty zaskoczenia, ale też kilka rzeczy, które potrafiły zirytować. Na wstępie dodam, że głośnik do recenzji otrzymałem bezpośrednio od producenta. Dziękuję za wspieranie moich kanałów i bloga.
Kup ten głośnik: Link do sklepu
Tronsmart Bang 2 – co potrafi ten sprzęt?
Zanim przejdę do samych wrażeń z odsłuchu, warto na chwilę zatrzymać się przy tym, jak Tronsmart Bang 2 prezentuje się na papierze i w codziennym użytkowaniu. To głośnik wyraźnie większy niż klasyczne modele przenośne. Ma około 40 centymetrów szerokości i waży niespełna trzy kilogramy, co od razu ustawia go w kategorii sprzętu przeznaczonego raczej na wyjazdy, ogród czy spotkania ze znajomymi niż do noszenia w plecaku na co dzień. Z drugiej strony nadal jest to konstrukcja na tyle poręczna, że bez problemu da się ją przenieść jedną ręką.
Obudowa została wykonana z twardego plastiku, a korpus z obu stron zabezpiecza metalowa siatka. Nie ma tu miękkich, gumowanych powierzchni znanych z niektórych droższych głośników, co czuć pod palcami, ale całość sprawia wrażenie solidnej i odpornej na codzienne użytkowanie. Bang 2 wygląda jak sprzęt, którego nie trzeba się przesadnie bać na plaży, przy grillu czy na biwaku. Do wyboru są tylko dwa kolory – klasyczna czerń oraz metaliczny błękit. Ten drugi zdecydowanie się wyróżnia, choć przy tak imprezowym charakterze widziałbym tutaj większą paletę barw.
Co kryje się w środku
W środku pracuje układ audio 2.1, czyli duży głośnik niskotonowy wspierany przez dwa tweetery oraz membrany pasywne odpowiedzialne za bas. Producent deklaruje moc 90 watów i maksymalną głośność sięgającą 105 decybeli. W praktyce oznacza to, że Bang 2 bez problemu radzi sobie na otwartej przestrzeni i nie ma kłopotu z nagłośnieniem spotkania w ogrodzie czy na działce. Całość zasila akumulator o pojemności 18 000 mAh, który przy umiarkowanej głośności pozwala na naprawdę długi czas pracy. W moim przypadku głośnik bez większego problemu wytrzymywał cały dzień grania, a często jeszcze sporo zapasu zostawało. Pełne ładowanie trwa około 4,5 godziny.
Jeśli chodzi o łączność i porty, Tronsmart Bang 2 daje dużą swobodę. Bluetooth 5.3 działa stabilnie i szybko, ale oprócz tego mamy też wejście AUX, slot na kartę microSD, port USB-A do odtwarzania muzyki z pendrive’a oraz USB-C. Ten ostatni pełni podwójną rolę, bo służy do ładowania głośnika, ale może też działać jako wyjście powerbanku, co w terenie potrafi się przydać bardziej, niż by się wydawało.
Charakterystycznym elementem Bang 2 są podświetlane pierścienie LED po bokach obudowy. Światło reaguje na muzykę, a do wyboru są trzy gotowe tryby sterowane z poziomu aplikacji mobilnej. Nie ma tu dużych możliwości personalizacji kolorów czy animacji, ale sam efekt wizualny spełnia swoją rolę, szczególnie po zmroku. Jeśli ktoś nie jest fanem świecidełek, podświetlenie można całkowicie wyłączyć.
Bang 2 oferuje także możliwość łączenia kilku głośników. Dwa egzemplarze można sparować w stereo, a dzięki funkcji TuneConn da się połączyć ich znacznie więcej. W praktyce raczej mało kto będzie korzystał z dużych konfiguracji, ale nawet sparowanie dwóch sztuk wyraźnie zwiększa skalę nagłośnienia.
Brzmienie i jakość dźwięku
Przy pierwszym teście dźwięku postanowiłem od razu pójść na całość. Rozstawiłem Bang 2 na tarasie w ogrodzie, włączyłem energetyczną playlistę i podkręciłem głośność pod 80%. Wrażenia? Ten głośnik naprawdę potrafi narobić hałasu. Dźwięk bez trudu wypełnił przestrzeń ogrodu, przebijając się przez rozmowy i zagłuszając nawet szczekanie psa gdzieś w tle. Bang 2 gra niesamowicie głośno jak na swoją cenę, a co ważne, nawet przy tak wysokiej głośności brzmienie pozostaje czyste, bez charczenia czy zniekształceń.
Bas okazał się całkiem dobrą stroną tego modelu. Przy utworach z głębokim basem czuć było miłe uderzenie, ten przyjemny kop, który czuć czasem w piersi. Bang 2 schodzi z niskimi tonami zaskakująco nisko i robi to z kontrolą. Bas jest głęboki, a jednocześnie dość zwarty, zwłaszcza gdy gra głośno (powyżej połowy skali). Muzyka taneczna, hip-hop, elektronika – w tych gatunkach głośnik czuje się jak ryba w wodzie, zapewniając potężny, rytmiczny dół, który zachęca do ruszenia się.
Przy cichszym słuchaniu (np. wieczorem w domu) Bang 2 traci nieco swojego pazura – bas jest o wiele skromniejszy i całość brzmi bardziej płasko. To dość normalne w głośnikach nastawionych na granie na pełnej mocy. Poniżej ok. 30% głośności dźwięk staje się spokojniejszy, mniej efektowny. Innymi słowy, Bang 2 najlepiej pokazuje, co potrafi, gdy gra głośno – wtedy jego charakterystyka się wyrównuje i słychać pełnię możliwości.
Jeśli chodzi o średnie i wysokie tony, jest dobrze, choć czuć tutaj kompromis. Wokale i instrumenty są słyszalne, ale średnica jest nieco wycofana względem basu. Głośnik gra tzw. “V-ką” – ma podbite niskie i wysokie częstotliwości, przez co brzmienie jest efektowne, ale nie całkiem neutralne. W trakcie słuchania akustycznych nagrań zauważyłem, że brak mu pewnej szczegółowości – instrumenty czasem zlewają się ze sobą, nie usłyszymy tu bardzo drobnych niuansów jak na sprzęcie hi-fi. Z drugiej strony, na imprezie taka charakterystyka sprawdza się świetnie, bo dźwięk ma kopa. Trzeba tylko pamiętać, że Bang 2 to nie sprzęt dla audiofila analizującego każde nagranie. Przy maksymalnej głośności górne pasmo może zabrzmieć zbyt ostro – powyżej 90% skali wysokie tony stają się natarczywe. Szczerze mówiąc, i tak rzadko będzie potrzeba odkręcać ten głośnik na full, bo już na 70-80% jest ekstremalnie głośno. Ciekawie wypada brzmienie w pomieszczeniu. Na świeżym powietrzu Bang 2 pokazuje pełnię możliwości, natomiast w małym pokoju potrafi zabrzmieć zbyt ciężko.
No właśnie, aplikacja i korektor to nasze koło ratunkowe. Tronsmart daje możliwość dostosowania brzmienia – w aplikacji jest kilka presetów i ręczny equalizer. Gdy słuchałem spokojniejszej muzyki, zdarzało mi się minimalnie obniżyć w nim poziom basu albo podbić pasmo wokali i to faktycznie poprawiało klarowność głosu. Z drugiej strony, gdy chciałem maksymalnego efektu, włączałem tryb SoundPulse jednym przyciskiem. To taki “dopalacz“ dźwięku – Bang 2 gra wtedy jeszcze głośniej, z bardziej dudniącym basem i ostrzejszymi sopranami. Sprawdza się to świetnie, gdy chcemy posłuchać głośnej muzyki, np. na imprezie.
Pod względem czystej mocy Bang 2 potrafi zawstydzić niejednego droższego konkurenta. Gra bardzo donośnie, zachowując przy tym czystość dźwięku, a bas pozostaje imponujący nawet na wysokich poziomach głośności. Oczywiście brzmieniowo ustępuje sprzętom hi-fi – to nie jest neutralny, super-detaliczny odsłuch. Ale jako głośnik imprezowy spisuje się znakomicie. Sam byłem szczerze zaskoczony, jak dobrze (i jak głośno!) zagrał sprzęt za kilkaset złotych.
Bang 2 na tle konkurencji
W klasie dużych przenośnych głośników imprezowych rządzą uznane marki – JBL, Sony, Ultimate Ears, czy Sonos. Czy Tronsmart Bang 2 ma z nimi szansę konkurować? Pod pewnymi względami tak, pod innymi mniej.
Najbliżej Bang 2 do JBL. Wygląd i format nawiązują do modeli JBL Xtreme czy Boombox, z tą różnicą że Bang 2 jest znacznie tańszy. Dla przykładu JBL Xtreme 3 kosztuje około 1200 zł, a JBL Boombox 3 prawie 2000 zł. Tronsmart oferuje natomiast głośnik o zbliżonej głośności i mocy za ułamek tej kwoty – pod względem osiągów do ceny Bang 2 wypada rewelacyjnie. Owszem, jakość dźwięku czy wykonania topowych JBL może być lepsza w szczegółach, ale różnica cenowa jest ogromna. Można więc powiedzieć, że Bang 2 to atrakcyjna budżetowa alternatywa dla kogoś, kto marzy o imprezowym boomboxie, ale nie chce wydawać fortuny.
Tronsmart Bang 2 wyróżnia się na tle konkurencji genialnym stosunkiem możliwości do ceny. Trudno o inny markowy głośnik Bluetooth o mocy ~90 W, z tak bogatym wyposażeniem (światła, powerbank, TWS, itp.), w cenie poniżej 700 zł. Droższe modele JBL czy Sony mogą oferować bardziej zrównoważone brzmienie albo lepsze materiały, ale jeśli priorytetem jest głośność, mocny bas i imprezowy klimat – Bang 2 absolutnie daje radę i może śmiało stawać w szranki z dużo droższymi rywalami.
Podsumowanie
Tronsmart Bang 2 spełnił moje oczekiwania jako głośnik imprezowy. Owszem, nie jest sprzętem dla każdego – ma swoje ograniczenia – ale w swojej niszy sprawdza się świetnie. Do największych plusów zaliczam jego głośność i mocny bas, naprawdę długi czas pracy na baterii oraz solidną, odporną konstrukcję (IPX6) gotową na plenerowe przygody. Dodatkowe bajery, jak kolorowe podświetlenie, funkcja powerbank czy multum opcji połączeń, czynią go urządzeniem bardzo wszechstronnym i „umilają” korzystanie.
Są też minusy. Obudowa jest twarda i plastikowa – praktyczna, ale nie tak przyjemna w dotyku jak gumowane wykończenia droższych konkurentów. Podświetlenie LED oferuje tylko kilka gotowych trybów, brakuje bardziej finezyjnej personalizacji. Dźwięk Bang 2 jest nastawiony na efekt: w plenerze to zaleta, ale w małym pokoju potrafi przytłoczyć basem i ostrzejszą górą pasma. Również mobilność ma pewne ograniczenia – 3 kg wagi to wciąż sporo, by nosić go cały dzień w plecaku. To raczej głośnik, który zabieramy z bagażnika na plażę, niż w góry na trekking.
Podsumowanie
Mimo tych uwag polubiłem Bang 2. To urządzenie idealne na spontaniczne imprezy, grille, wypady za miasto - wszędzie tam, gdzie chcemy głośnej muzyki i dobrej zabawy. Nie zastąpi sprzętu hi-fi w salonie i nie zmieści się do małej torebki, ale w swojej roli jest rewelacyjny. Za niewygórowaną cenę dostajemy potężny, efektowny głośnik, który z powodzeniem rozkręci każdą plenerową imprezę. Czy poleciłbym go? Tak, jeśli priorytetem jest mocny dźwięk, bas i trwałość, a budżet jest ograniczony. Ja sam zamierzam trzymać go pod ręką na te weekendy, kiedy muzyka musi grać głośno i długo.


.jpg)





.jpg)


Bang 2
Halo 300
Halo 200
Bang
Bang Max
T8
T8 Mini
Trip 2
Mirtune S100
Mirtune H1
Fiitune X30
T6 Max
Mega Pro
q20s
q20
Zostaw komentarz Cancel Reply